Jak zaplanować biwak w górach. - Wiktor Baron Fotografia - Warsztaty oraz Usługi Fotograficzne

Jak zaplanować biwak w górach.

Biwak w Górach - Fjord Nansen

Każdy, kto mnie zna trochę lepiej, wie, że wybierając się w góry nie szukam komfortu. Po fotografowaniu zachodu słońca, bądź też w oczekiwaniu na wschód, najchętniej rozbijam namiot lub nocuję „pod chmurką”. Wpływ na to ma przede wszystkim moje lenistwo, gdyż  bardzo nie lubię zrywać się w środku nocy i przez kilka godzin po ciemku wdrapywać się na szczyt. Rozbicie obozowiska w wybranym do fotografowania miejscu jest dla mnie podstawą nie tylko ze względu na wygodę, ale również z przyzwyczajenia. Jeszcze kilka lat temu zdarzało mi się pokonywać spore dystanse po górskich szlakach (np. Limanowa – Żywiec, czy też Ustrzyki Dolne – Ustrzyki Górne – Nowy Sącz). Wtedy właśnie pakowałem do plecaka najpotrzebniejsze rzeczy  i ruszałem w drogę, rozbijając namiot w najróżniejszych miejscach. Zdarzało się również, że wybierałem jedno miejsce, które było dla mnie bazą wypadową. W taki sposób spędziłem kilka tygodni w moim ulubionym miejscu w Pieninach – Bazie Namiotowej pod Wysoką. Dzięki zdobytemu doświadczeniu wiem, w jaki sposób przygotować się do wyjazdu.  Wiele przygód za mną, a każda kolejna uczyła mnie nowych rzeczy. Najbardziej podstawową jest ta, że im mniej na plechach, tym lepiej.

Biwak w Górach - Namiot Fjord Nansen

Biwak w Górach – Mała Fatra

W tym poradniku chciałbym skupić się przede wszystkim na podstawowym wyposażeniu, które może być nam przydatne podczas biwakowania w górach. Pierwszym elementem całej układanki jest dla mnie namiot. Choć nieraz zdarza mi się nocować w śpiworze „pod chmurką”, namiot jest rzeczą niezbędną na każdą mniejszą, czy większą wyprawę. Przy wyborze staram się zwracać uwagę na dwie podstawowe dla mnie rzeczy: lekkość i wytrzymałość. Wybierając namiot dla siebie, musimy zastanowić się przede wszystkim jakiej ma być wielkości. Najlżejsze i najwygodniejsze będą z pewnością namioty jednoosobowe, choć osobiście za takimi nie przepadam, nawet, jeśli wybieram się gdzieś sam. Cenię sobie przestrzeń i wolę mieć trochę więcej miejsca w namiocie,  nawet kosztem jego wagi. Podczas załamania pogody, a w górach zdarza się to niezwykle często, namiot staje się naszym schronieniem. Ulewne deszcze nieraz trwają kilka godzin, a nawet kilka dni. Zdecydowanie lepiej jest wtedy schować wszystkie rzeczy do środka, by mieć pewność, że nic nam nie zmoknie. Niejednokrotnie przekonałem się, że większy namiot sprawdza się lepiej, gdyż przedsionek nieraz nie jest wystarczający, aby uchronić rzeczy przed deszczem, czego zdarzyło mi się doświadczyć. Tak więc jedynym słusznym  stwierdzeniem wydaję się być te, że namiot dwuosobowy dla jednego fotografa to minimum. Tylko wtedy mamy komfort w i tak skromnych warunkach. Omówiliśmy już wielkość namiotu, ale na rynku jest tak ogromny wybór, że naprawdę trudno się zdecydować. Jak już wcześniej wspomniałem zwracamy na uwagę na jego wytrzymałość oraz wagę. W górach liczy się każdy kilogram. Pośród wielu istniejących dobrych marek znajdziemy również sprzęt z supermarketów niepewnych producentów. Tych zdecydowanie nie polecam. Zawsze uważam, że planując profesjonalne wyjście w góry nie warto zwracać uwagi na produkty nieznanych marek sprzedawane praktycznie za darmo. Wiele lat temu popełniłem ten błąd i podczas pierwszego deszczu szybko dowiedziałem się dlaczego mój pierwszy namiot był w tak niskiej cenie. Teraz wiem, że na kupnie namiotu lepiej nie oszczędzać. Dzięki temu doświadczeniu nauczyłem się również szukać alternatywnych miejsc do przeczekania deszczu oraz wnikliwej obserwacji pogody. Przed kolejnym wyjazdem zacząłem szukać namiotu wytrzymałego ale w dobrej cenie i właśnie wtedy trafiłem na sprzęt firmy Fjord Nansen. Biorąc pod uwagę doskonałe opinie moich znajomych, komentarze internautów oraz fakt, iż od lat staram się wspierać polskie marki, postanowiłem kupić dwuosobowy namiot model Lima II. Po latach użytkowania wiem, że zakup produktu tej kaszubskiej firmy był strzałem w dziesiątkę. Lima II wytrzymała wiele lat intensywnego użytkowania i mimo kilku delikatnych uszkodzeń, do dziś można z niej korzystać. Z obserwacji wiem, że w tak dobrej cenie nie dostaniemy tak wytrzymałego namiotu. W związku z tym, że w wyprawach przeważnie towarzyszy mi ukochana – Monika, postanowiliśmy zakupić trochę większy namiot. Oczywiście decyzja nie mogła być inna niż większa wersja namiotu Fjord Nansena – Sierra III. Namiot jest niemalże jednakowej konstrukcji jak Lima II, jednak posiada więcej udogodnień. Największym są dwa spore przedsionki, dzięki czemu swobodnie możemy ułożyć dwa ogromne plecaki, jedzenie oraz sprzęt. Podobnie jak swój poprzednik, Sierra III jest namiotem dość lekkim (3,6 kg). Ogromnym atutem tych namiotów jest możliwość rozłożenia samego tropiku, co idealnie sprawdza się podczas niespodziewanej zmiany pogody. Dodatkowo, opcja ta jest świetna w momencie, kiedy wybieram się na krótki wypad w góry sam i chcę ograniczyć ciężar bagażu z racji noszenia drugiego plecaka ze sprzętem fotograficznym. Wtedy zabieram ze sobą jedynie tropik, który doskonale chroni przed deszczem i wiatrem. Po półtorej roku intensywnego użytkowania w różnych warunkach, namiot nie ma żadnych oznak starzenia się. Solidne wykonanie widoczne jest na każdym kroku, dzięki czemu jestem pewien jeszcze wielu lat korzystania z niego.  Wybierając się w góry pod namiot należy również zaopatrzyć się w matę/karimatę oraz śpiwór. Mając pełne zaufanie do rodzimej marki, postanowiłem zakupić również matę samopompującą oraz śpiwór od Fjord Nansen. Jeśli chodzi o matę, zakup uważam za niedość przemyślany, choć co do samego produktu udany. Mata HIKING jest doskonałym rozwiązaniem dla użytkownika, który chce wygodnie spędzić noc, jednak jest zbyt ciężka na kilkudniową wędrówkę po górskich szlakach. Choć sam ciężar mi nie odpowiada, w najbliższym czasie planuję kupić mniejszy i lżejszy model tego produktu. Co do śpiwora, zakup modelu TOKK XL okazał się strzałem w dziesiątkę. W związku z tym, że podczas snu lubię mieć sporo przestrzeni, rozciągliwy materiał umożliwia mi wygodnie i ciepło spędzić noc. Wykonanie nie budzi żadnych zastrzeżeń i z pewnością posłuży mi wiele lat. Do kompletu dokupić można dmuchaną poduszkę, jednak dużo prostszym sposobem jest umieszczenie ubrań w worku po śpiworze. Podsumowując temat namiotu oraz jego wyposażenia, warto zainwestować, aby przez lata cieszyć się dobrej jakości sprzętem. Poza tym jakość jest dla mnie najważniejsza, gdyż jako fotograf muszę zwracać uwagę nie tylko na własne bezpieczeństwo i wygodę, ale również na zabezpieczenie sprzętu fotograficznego przed zamoknięciem, tak więc mój wybór jest oczywisty.

Namiot Fjord Nansen Sierra III Mała Fatra

Namiot Fjord Nansen Sierra III Mała Fatra

Namiot Fjord Nansen Sierra III - Pogórze Spiskie

Namiot Fjord Nansen Sierra III – Pogórze Spiskie

Namiot Fjord Nansen Lima II - Beskid Wyspowy

Namiot Fjord Nansen Lima II – Beskid Wyspowy

W momencie, kiedy mamy już skompletowany nasz „apartament pod chmurami”, warto byłoby coś zjeść J Aby przyrządzić podstawowe dania biwakowe (tj. herbata i zupka chińska), wystarczy ognisko. Co jednak, jeśli warunki nie pozwalają na jego rozpalenie? W takim wypadku koniecznością jest posiadanie kuchenki turystycznej. Na rynku jest kilka rodzajów do wyboru – gazowe, na benzynę czy też paliwo stałe. Osobiście korzystam z kuchenki gazowej, która po odłączeniu od niewielkiego kartusza, mieści się w kieszeni. Minusem tego rodzaju sprzętu jest konieczność noszenia ze sobą niewielkiej butli gazowej oraz dość wysoka cena. Dużo tańszym rozwiązaniem jest kuchenka na benzynę lub alkohol, niestety z tego rodzaju sprzętem musimy obchodzić się wyjątkowo delikatnie. Najtańsze są kuchenki wielopaliwowe – takimi będziemy mogli zagrzać posiłek dzięki suchym kawałkom drewna lub zakupionym kostkom paliwowym. Następnym elementem jest naczynie, w którym będziemy przyrządzać posiłek. W sklepach znajdziemy całą  masę różnego rodzaju garnków i patelni turystycznych, jednak osobiście mogę polecić te, które pod spodem na powierzchni grzewczej posiadają radiator. Specjalny kształt radiatora pozwala znacznie skuteczniej rozprowadzać ciepło pochodzące z palnika, dzięki czemu posiłek jest szybciej podgrzewany, przy mniejszym zużyciu gazu. Przez wiele lat korzystałem ze zwykłych naczyń turystycznych, jednak po zakupieniu garnka z radiatorem, oszczędzam nie tylko gaz, ale również czas przygotowania „potraw”. Aktualnie nie wyobrażam sobie korzystać z tradycyjnych naczyń.

Reasumując, mamy już podstawowe rzeczy, bez których nie polecam wybierać się na biwakowanie w górach. Oczywiście nie są to jedyne rzeczy, które mogą przydać się nam podczas wyjazdu. Zabrakło tu różnego rodzaju gadżetów, ale o tym  następnym razem. Zachęcam Was do komentowania i dodawania własnych spostrzeżeń. Serdecznie pozdrawiam i do zobaczenia na szlaku

Opracowała – Monika Zielińska

1 Comment

  1. Avatar CEZARY SOJA pisze:

    Cześć
    Bardzo ciekawe wskazówki. Ja dopiero się szykuję do dłuższych wypraw z użyciem namiotu. Dotychczas były to tylko jednonocne wypady.
    Jakbyś rozszerzył trochę opis, napisz jakie elementy jescze uważasz za bardzo przydatne, przydatne i gadżeciarskie (czyli nie potrzebne) na takim biwaku.
    Dla mnie podstawą jest malutka latarka dookólna na paluszka i czołówka. Zawsze mam tez zapas naładowanych akumulatorków do czołówki i latarki. Tu dla mnie ważna jest uniwersalność – ten sam akumulator do 2-3 latarek.
    Tu dodam moje odkrycie sprzed 2 lat latem na Mogielicy. Warto mieć latarkę z mocną czerwoną diodą – wówczas będzie służyć za podstawowe oświetlenie – a dzięki kolorowi czerwonemu całe to “tałatajstwo” które lata w górach w nocy nie będzie lecieć do światła (białe światło strasznie je przyciąga).
    Nóż – warto mieć, ale czy oprócz przygotowywania posiłków przydał Ci się do czegoś innego ??

    Jakie rzeczy masz zawsze przy sobie “na wszelki wypadek” ??

    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *